Archive for the My,z Warszawy Category

FUKIER

Kiedy padały pomniki i płonęły pałace, nie opłaki­wano piwnic z winem. Tylko paru ludzi załkało nad rabunkiem pana Fukierowej piwniczki. Jej wartość — bagatela — dwa miliony przedwojennych złotych! W październiku 1939 roku Niemcy wyczyścili podzie­mia kamienicy przy Rynku Staromiejskim, zabiera­jąc niemal wszystko, opróżniając Piwnicę Hetmańską, w której spoczywało pięć tysięcy butelek, z czego część trzystuletnich!  W wiele lat później, w odbudowanej przepięknie kamienicy Fukiera, odbywała się uroczystość pięć­dziesięciolecia pracy zawodowej ostatniego z rodu. Do sal Stowarzyszenia Historyków Sztuki na piętrze domu przybyło grono znawców win gronowych oraz przyjaciele Henryka Fukiera.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

PIWNICE PEŁNE BECZEK

Zanim stary kiper przemówił, wypito dla nastroju z hektolitr Badasconyj, Dingaca, Tokayu i Samos. Naj­większym powodzeniem cieszyły się trunki węgier­skie, dobrane przez Fukiera i Starostę wedle najlep­szych roczników. „Nullum vinum nisi Hungarienum”! Bawiono się tego wieczora jak za czasów — panie dzieju — Króla Jegomości. Z kamieniczki zniknęła co prawda tablica z napisem „Skład win T. Fukier. Istnieje od 1610 roku”, lecz przecież firma przetrwała. Uspołeczniona, ale pod tą samą nazwą. Jedna z dwóch najstarszych w Europie. Henryk Fukier wspomina, obficie zapijając toka­jem… Przed wojną wisiało na ścianach 125 sztychów starej Warszawy. Piwnice pełne były beczek aż po sklepienie. Przychodzili tu stale: Kasprowicz, Staff, Berent. Przy długim stole robił notatki Żeromski.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

NIEJEDEN SIĘ WAŻYŁ LOS

Ostatni z rodu mówił dumnie: Na tych ławach niejeden raz ważyły się losy Rzeczypospolitej. Toć tutaj, a nie na Woli, obierano królów. Tu zawierano ważkie umowy, dobijano targu, oblewano zgodę, chwytano za szable. Trzy i pół wie­ku, moi panowie!Bachusowi biesiadnicy wznoszą toasty, zachęcają:O rodzinie więcej, o rodzinie!Fuggerowie wywodzą się z Bawarii. W wieku XV byli jednym z najzamożniejszych rodów patrycju- szowskich Europy. W Warszawie osiadła odnoga po Jerzym z Norymbergi. Pradziadowie niejeden za­szczytny urząd piastowali, w roku 1681 Sejm zatwier­dził ich herb. Pisał o Fukierach sam Klonowicz.Henryk Fukier — całkiem siwy, lecz krzepki jesz­cze mężczyzna — zapala się, podkreśla słowa pięknym gestem. Ma się wrażenie, że za moment przywdzieje kontusz.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

JAK SŁOŃCE ZAKLĘTE W SZKLANCE

Wino to słońce zaklęte w szklance!Wino nabiera szkła, kiedy leży! Wino musi trącić stęchłym zapaszkiem. Wino z myszką, palce lizać!Nie pijcie nigdy wermutu i szampana, tych sztucznych lemoniad!Czywiecie, moi panowie, że Polska ma piękne winiarskie tradycje? Jak sięgam pamięcią, mawiano zawsze: „Chcesz się napić dobrego węgierskiego wina, jedź do Polski!”Henryk XII, ostatni z rodu Fukierów, otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Polonia Restituta. Krzyż błyszczy na klapie marynarki jednego z najwybitniej­szych i mielicznych kiperów polskich, przedstawiciela trudnego i rzadkiego zawodu. Fachu, który wymaga długich lat studiów nad winami i wielkiej praktyki piwnicznej .

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

HISZPAŃSCY

Mój Boże, kiedyś losy Rzeczypospolitej ważyły się przy szklanicy wina, później przeszły w ręce tych, którzy chętniej dzierżyli kieliszek z mocniejszym trunkiem.Jednym z piękniejszych pomników na cmentarzu Powązkowskim jest surowy granitowy głaz z napisem:CZŁONEK KOMITETU NARODOWEGO 1861 R.STANISŁAW HISZPAŃSKI SZEWC 1815—1890.  Ktoś z rodziny Hiszpańskich, urażony słówkiem „szewc”, polecił je kiedyś cichaczem wymazać; po­wiało starożytnym Egiptem, gdzie z grobowców wy­dłubywano imiona wrogów, by zniszczyć ich dusze. Stanisław, wnuk Stanisława, kazał „szewca” przywró­cić i głęboko wyryć — ten napis przetrwał do na­szych dni. Do naszych dni przetrwała też pamięć o najświet­niejszej w Warszawie szewskiej firmie. 

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

SZEWC KSIĄŻĄT I MARSZAŁKÓW

Cmentarze, wśród nich Powązkowski, należą na pewno do najbogatszych źródeł historycznych i kultu­ralnych. Ale o rodzinie Hiszpańskich mówią i inne księgi, a także legenda w warszawskim rodzie. Sto lat szycia słynnych z jakości (i ceny) butów nie mogło przeminąć bez echa. Należy wyrazić ubolewanie, że o szewcach Hiszpańskich nie wspomnieli słowem au­torzy Wielkiej Encyklopedii Powszechnej PWN, ogra­niczając się tylko do rekordowo lakonicznej notki o pani Marii Hiszpańskiej-Neumann.Spieszmy wypełnić przykrą lukę.Ostatni sklep Hiszpańskich znajdował się do 1944 roku w miejscu, gdzie teraz istnieje Księgarnia Nau­kowa (Krakowskie Przedmieście 7). Przez blisko czte­ry dziesiątki lat przyciągał oczy przechodniów bru­natny miś z wysokim butem w łapach, zawieszony nad sklepem symbol firmy. Upolowano go w końcu — zniknął wraz z całym miastem.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

TRZY POKOLENIA

i. Przedtem była Erywańska (obecnie Kredytowa), jeszcze przed­tem — Bielańska 6, a całkiem na początku Długa.Trzy pokolenia i kawałek czwartego pracowały na sławę, która daleko przekroczyła granice Polski.Tuż przed wojną światową w firmie Hiszpańskiego przy Krakowskim zamawiali sobie buty wszyscy moż­ni i zamożni tego kraju: ministrowie z premierem Składkowskim na czele, artyści z Kossakiem i Kie­purą, profesorowie z Askenazym, arystokraci z Radzi­wiłłem, dyplomaci, sportowcy ze Zbyszko Cyganiewiczem (kopyto jego buta miało wielkość małej ko­lebki!). Ale przede wszystkim oficerowie; buty z cho­lewami od Hiszpańskiego noszone były przez najele­gantszych w świecie generałów i oficerów, m.in. mar­szałka Mannerheima, generała Carton de Viarta, ge­nerałów włoskich, niemieckich, francuskich.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

JAK BUTY TO OD HISZPAŃSKIEGO

Ekipy jeźdźców wojskowych, które tradycyjnie zjeżdżały na zawody hippiczne do Warszawy, stawiały się w kom­plecie w sklepie pod wesołym misiem. Jak buty, to od Hiszpańskiego!”W cenie złotych 135 za wysokie z cholewami, 90 — za norweskie mokasyny, 70 — za inormalne półbuty. Każda rodzina ma swoją historię i swoją mitologię.Dział mitologiczny rodu Hiszpańskich jest wyjąt­kowo obszerny i dość sensacyjny.Więc skąd się wzięli? Skąd to przedziwne nazwisko o obcym brzmieniu, a swojskiej końcówce?Istnieją co do tego dwie wersje. Jedna z nich głosi, że pewien dzielny polski oficer wojsk napoleońskich przywiózł sobie żonę z Hiszpanii.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

GŁOŚNY ROMANS

W tym czasie głośno było w Warszawie o roman­sie Heleny księżnej Lubomirskiej z Wielkim Księciem Konstantym. Co prawda kulminacja tego romansu przypadała na lata nieco wcześniejsze niż urodzenie Stanisława Eugeniusza, pomimo to jednak znaleźli się liczni obywatele, łączący te fakty ze sobą. W „Polskim słowniku biograficznym” profesor Ste­fan Kieniewicz podaje, iż pierwszy z Hiszpańskich „podobno był synem szewca”, ale ogranicza się do tego bezdowodowego stwierdzenia. Wiadomo nato­miast, że Stanisław Eugeniusz ożenił się z Zofią Wró­blewską, a mało jest prawdopodobne, by wielce god­na i szanowana rodzina Wróblewskich wydawała swą córkę za marnego szewczyka.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!