Archive for the My,z Warszawy Category

INNI HISZPAŃSCY ARTYŚCI

Dzień dzisiejszy rodu to przede wszystkim sprawy domu Marii, zamężnej z Januszem Neumannem, mu­zykologiem, oraz ich dwojga dzieci: Bogny i Michała; w tym samym domu mieszka pani Zofia Hiszpańska. Maria Hiszpańska-Neumann — szczupła, czarno­włosa, śniada kobieta (antropolodzy orzekli niedawno, że jest najklasyczniejszym egzemplarzem typu śród­ziemnomorskiego) — należy do czołowych polskich plastyków. Znana jest zarówno w kraju, jak i za gra­nicą z licznych wystaw i wydawnictw. Uprawia gra­fikę, a ostatnio i malarstwo. Jej prace cechuje opa­nowanie warsztatu, oryginalność, dramatycz-ność wy­razu. Jest człowiekiem niezwykle skromnym. War­szawską Akademię Sztuk Pięknych skończyła w 1939 roku. 

 

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

DRUGI HISZPAŃSKI BASTION

Lata wojny spędziła w Ravensbriick; tam — m.in. na odwrocie plakatów „Der Feind hort mit” — wykonała pięćset szkiców obozowych, z których oca­lało kilka. Po powrocie do kraju, w czasie pierwszego spaceru, wpadła pod ciężarówkę, odnosząc ciękie ra­ny głowy. Drugim „hiszpańskim bastionem” jest warszawski dom Stanisława, Wandy (z domu Sas-Jaworskiej) i ich córki Bogumiły.Stanisław Hiszpański studiował architekturę, a od 1921 roku pracował jako grafik. Zawsze pasjo­nował się lotnictwem — należał do pierwszej grupy pilotów sportowych Aeroklubu Akademickiego, dziś jest członkiem Klubu Seniorów Lotnictwa.Wojnę przebył w oflagu. Pracował następnie w Wojskowym Instytucie Naukowo-Wydawniczym i Dowództwie Wojsk Lotniczych (gdzie prowadził prace nad odtwa­rzaniem polskiego słownictwa lotniczego). Zajmował się dokumentacją rysunkową dla celów Instytutu Hi­storii Kultury Materialnej PAN.

 

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

DRUGA LINIA RODU

Krótka historia drugiej linii ro­du Hiszpańskich, która ze słynnym sklepem szewskim nie miała nic wspólnego, ale jej losy zasługują prze­cież na odnotowanie. Kiedy zmarł Antoni, syn Stanisława I, odbył się w Warszawie uroczysty jego pogrzeb. Ceremonia przerodziła się w wielką demonstrację, orkiestra ode­grała polski hymn narodowy. Zaraz potem władze carskie aresztowały syna zmarłego, Eugeniusza (dok­tora chemii), i zesłały go dożywotnio w głąb Rosji.Eugeniusz powrócił z zesłania dopiero w 1915 ro­ku — już z żoną (Idalią z d. Pęską) i dwojgiem dzieci: Wirginią i Miłosławem. Wkrótce potem zmarł.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

NASTĘPNY BOHATER

Bohaterem następnego rozdziału tej linii Hiszpań­skich jest Miłosław (ur. 1904). Jako czternastoletni chłopiec, uczeń gimnazjum, ucieka on z domu na front i walczy w szeregach Pułku Ułanów Krecho- wieckich. Kiedy w wiele lat później wybucha II woj­na światowa, Miłosław jest już inżynierem-chemi- kiem, pozostaje jednak wierny sobie i uczestniczy aktywnie w walce konspiracyjnej. Aresztowany przez Niemców, zostaje uwięziony na Pawiaku. W maju 1942 roku — po długich torturach — ginie stracony  w Magdalence.Miłosław pozostawił żonę Zofię (z d. Piekarską) oraz dwoje dzieci, Jerzego i Elżbietę. Jerzy Hiszpań­ski ukończył w 1962 roku Politechnikę Warszawską i z tytułem magistra inżyniera-elektryka pracuje obecnie w Biurze Projektów Budownictwa Przemy­słu Chemicznego.Wszystkim „znanym” i „odnalezionym” Hiszpań­skim — serdeczne życzenia dalszej świetnej historii rodu!

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

LUDWIK SEMPOLIŃSKI

Nie wiadomo, kto kazał Ludwikowi Sempolińskie­mu ubrać się we współczesny garnitur z miękkim koł­nierzykiem i kolorowym krawatem. Gdyby pana Wo­łodyjowskiego wsadzono w amerykańskie dżinsy i ko­szulę w kratę, nieporozumienie byłoby mniejsze. Ludwik Sempoliński urodził się co prawda dopiero w roku 1899, ale za to w Warszawie. Urodził się u schyłku XIX wieku, lecz pozostał tego wieku kla­sycznym przedstawicielem. Rzecz nie jest zresztą ja­sna, czy gest, minę, pozę, sposób mówienia, porusza­nia się odziedziczył po dziewiętnastym stuleciu, czy też cechy te nabył w rezultacie nader dokładnego wczucia się w role odtwarzanych na scenie postaci.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

OSTATNI BYWALEC OGRÓDKÓW

Tak czy inaczej, Ludwika Sempolińskiego wolno uważać za ostatniego warszawskiego „bon vivanta”, ostatniego bywalca ogródków, ostatniego obywatela miasta, który potrafi nosić tużurek, tańczyć walca, ro­bić oko do dam, jeździć wytwornie dorożką, wtrącać dla elegancji francuskie wyrazy. Proszę, pan Ludwik nie włożył dziś lakierków i sza­rego cylindra, stało się to zapewne wskutek pośpie­chu, który towarzyszy zawsze aktorowi, kiedy biegnie do kawiarni. Teraz poprawia węzeł krawata na zasa­dzie nerwowego tiku, strzepuje pyłek z klapy modnej marynarki o prostych ramionach. Czyni to jednak w konwencji dziewiętnastowiecznej; wszyscy obecni na sali kawiarni Nowy Świat, w której aktor tak chętnie przesiaduje.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

ACH, TA PROZA

Co? To jest życie… Te rzeczy… A naprawdę? Ach, ta proza! Naprawdę to pan Lud­wik Sempoliński nie popija koniaków, chodzi wcze­śnie spać, jest akuratnym mężem, prowadzi obrzydli­wie regularny tryb życia. Jeżeli zaś „zbierają się panowie”, to nie w pikantnym ogródku Eldorado przy Reńskim i Majkowie, lecz właśnie w Nowym Swiecie czy Europejskiej w południe, przy chudej kawie.Tylko lata wojny zakłóciły regularność życia. Bo­hater warszawskich kabaretów musiał się ukrywać. Pozbawieni poczucia humoru hitlerowcy nie chcieli śmiać się ze śpiewanej na nutę chaplinowskiej „Titi- ny” piosneczki „Ten wąsik” i nie widzieli powodu do takiego propagowania postaci swego Fiihrera. 

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

PIOSENKA- KARYKATURA

Piosenka-karykatura Adolfa Hitlera wykonywana była przed samą wojną w stworzonym przez Krukowskie­go i Własta teatrzyku „Ali Baba” w programie „Orzeł czy Rzeszka”.Do śmiechu to było, ale mogło się skończyć pła­czem. Na pięć dni przed wybuchem wojny Sempoliń­ski spotkał na ulicy Mieczysława Węgrzyna, syna wielkiego Józefa. Węgrzyn wrócił właśnie z wycieczki „Orbisu” do Paryża i opowiedział koledze, jak to w Niemczech weszli do zaplombowanego wagonu gesta­powcy i go aresztowali. Niemcy posiadali informację, że Węgrzyn grał rolę Hitlera w „Genewie” Shawa i wzięli syna (także aktora) za ojca. Nieporozumienie wyjaśniło się. Mieczysław wrócił do Warszawy i po­wiedział Sempolińskiemu: „Gdyby wybuchła wojna, niech pan wieje!”

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

WĘDRÓWKA I POSZUKIWANIA

Do 9 września 1939 roku siedział Ludwik Sempo­liński w stolicy. Przy huku spadających bomb grał w sztuce „Serce w rozterce, czyli ślusarz-widmo”. Wreszcie, na wezwanie pułkownika Umiastowskiego, opuścił Warszawę i po tygodniu dotarł do Wilna.Po krótkim okresie występów w operetce „Lutnia” tworzy własny teatrzyk „Miniatury” i gra w nim do wybuchu wojny niemiecko-radzieckiej. Następnie za­puszcza brodę i pod pięknym imieniem i nazwiskiem Józefa Kaliny rozpoczyna wędrówkę przez polskie i białoruskie wsie. Wędrówka i bezowocne poszukiwa­nia przez gestapo — tak przez całą okupację. W 1944 roku Józef Kalina powraca do Wilna, a Lu­dwik Sempoliński reaktywuje „Miniatury”.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!