Archive for the My,z Warszawy Category

SWÓJ PIERWSZY RECITAL

Ponieważ elektrownia była zburzona, miasto zaś pozbawione światła, więc pomysłowy warszawiak buduje estradę na świeżym powietrzu i ustawia ją pod zachód słoń­ca. Pana Ludwika wspierają wówczas dzielnie Bielic­ka i Duszyński. Nadeszła zima, Ludwik Sempoliński dał pierwszy swój recital w sali teatralnej. Polowej elektrowni użyczał radziecki pułkownik, a do teatru przybyło na dwa przedstawienia kilka tysięcy ludzi tudzież sztab radziecki in corpore. Gdyby tatuś pana Ludwika wiedział, jak potoczą się losy jego syna, rwałby sobie włosy z głowy! Szczy­tem marzeń Sempolińskiego-seniora było uczynienie ze swego spadkobiercy — komiwojażera, który by objeżdżał w celach handlowych Europę.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

GŁĘBOKO FILOZOFICZNA PIOSENKA

Ludwik ukoń­czył Szkołę Zgromadzenia Kupców na Waliców i wstąpił do Wyższej Szkoły Handlowej, której już na szczęście nie ukończył. Kandydat na kupca okazał się materiałem na aktora. Były to czasy inflacji teatrzyków, czasy „Mirażu” i „Czarnego Kota”, rok 1918. Debiutem Ludwika Sem­polińskiego była śpiewana w „Sfinksie” głęboko filo­zoficzna piosenka „Lecą mareczki, lecą, lecą…” na melodię „Świetlików”.Dalsze dzieje Sempolińskiego to już historia pol­skiej operetki, kabaretu i estrady. Rok 1920 — rola służącego w operetce „Gri-Gri” Linkego (na Daniłło- wiczowskiej, w późniejszym kinie „Miejskim”). Wkrótce potem operetka na Bielańskiej, vis-a-vis Banku Polskiego.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

PO WOJNIE

W tym czasie wielki aktor Kazi­mierz Kamiński wystąpił w roli Menelausa w „Pięk­nej Helenie” i przeżył gorzką klapę. Mówiono wów­czas w Warszawie: „Każdy ma swego Menelaja”). Z kolei trzy lata w Krakowie i w Wilnie, w 1925 roku powrót do Warszawy do operetki „Messal-Niewiarow- ska” w Teatrze Nowości. Zmierzch operetki, epoka widowisk rewiowych. Sempoliński występuje kolejno w „Morskim Oku”, „Wielkiej Rewii”, „Cyruliku War­szawskim”. Szczyty sukcesów, feerie braw, szalone rzeczy! „Ach, Tomasz, gdzie ty to masz?” — Właśnie, gdzie?… Po wojnie Ludwik Sempoliński występuje w Łodzi, Warszawie i na prowincji. Niezapomniany „Żołnierz królowej Madagaskaru”, wspaniałe „Duby smalone” z Zimińską. I jeszcze Papkin, Chudogęba, Fikalski, Cyrulik Sewilski. I jeszcze cztery filmy.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

NIE PODPATRYWAĆ

Bamm! Czterdzieści lat, jak obszył. Jubileusz, pan profesor wykłada w Wyższej Szkole Teatralnej. „Mi­strzu — jak to mistrz pięknie zaśpiewał”, kronika fil­mowa nagrywa najlepsze numery.Niepostrzeżenie pełen temperamentu wodzirej sta­je się ostatnim posłańcem. He, he, wielki kozer nie wybiera się na razie w ostatni kurs! Siedzi wśród swoich przyjaciół w Euro­pejskiej i bryluje. Porusza w niezrównany sposób le­wą brwią, prawi dusery przechodzącym damom, kła­nia się i oddaje ukłony. Jak przedtem u Lourse’a i w Ziemiańskiej. Gestykuluje i wyrzuca z siebie słowa niby lekki karabin maszynowy. Ktoś pyta: „Podobno Stasio ma pięknego pudla?” — Sempoliński eksplo­duje: „Tak, ma, ma, ma, ma, ma!”Nie podsłuchiwać! Nie podpatrywać! Nie wierzyć przyjaciołom, kiedy opowiadają anegdoty

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

ŚMIECH TO JEST…

Śmiech to jest „-seria krótkich wydechów, którym towarzyszy dźwięk i skurcz mięśni twarzy”. Śmiech to jest odruch obronny, siła, objaw radości, narzędzie walki, filozofia życiowa. Ludwik Sempoliński, mistrz w rzemiośle wywoły­wania „krótkich wydechów”, sam śmieje się najchęt­niej z Toto i Dymszy (objaw radości), a także z ma­larstwa nowoczesnego (odruch obronny). Raz przyda­rzyło się, że śmiał się ze smutnej konieczności.Śpiewał w „Wesołym Wieczorze” słynnego „Toma­sza”. W pewnej chwili zauważył brak suflera i tak się speszył, że zapomniał ostatniej zwrotki (każdy ma swego Menelaja!). Wówczas zaczął się spazmatycznie śmiać (narzędzie walki).

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

PUBLICZNOŚĆ TRUDNA DO ROZGRZANIA

Zobaczył następnie, że w pierwszym rzędzie siedzi kilka kobiet, że wszystkie mają czarne policzki od rozpuszczonego łzami tuszu. Ten widok wywołał w nim taki paroksyzm śmiechu, że omal nie skończyło się odwiezieniem do szpitala. Gdyby się coś stało, cała prasa zamieściłaby może nekrolog: „Ludwik Sempoliński, komik, umarł ze śmiechu”, co byłoby równoznaczne z formułą „zginął na posterunku”.Pan Ludwik odróżnia rozmaite gatunki i zabarwie­nia śmiechu. Po pierwszym oddźwięku sali już wie, co w trawie piszczy. Stosownie do tego podmalowuje pewne efekty lub je tuszuje. Twierdzi, że publiczność przedwojenna była trudniejsza do rozgrzania. Ale i teraz zdarzają się momenty, kiedy w powietrzu krą­ży duch Menelaja

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

ZWIĄZANY Z KAMIENICZKĄ

Na wyborach „Miss Polonii” w ro­ku 1958 Ludwik Sempoliński śmiał się popisowo i pil­nie wsłuchiwał się w śmiech. Czuł każdym fibrem, że rozdrażniona koszmarną organizacją imprezy publicz­ność może lada chwila przejść ze śmiechu w gwizd. Dzięki rutynie wytrzymał jednak do końca i zszedł ze sceny przy głośnych oklaskach.Polski Chevalier potrafi godzinami spacerować No­wym Światem i Krakowskim Przedmieściem. Drogi jego zawsze jakoś zmierzają przed dom na rogu Świę­tokrzyskiej i „Nowika”.  Od czterdziestu lat Ludwik Sempoliński związany jest z tą kamieniczką. Mieściły się tutaj rozmaite lokale i teatry pod różnymi nazwa­mi, a zawsze bawił w nich lub śpiewał pan Ludwik.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

ARTYSTA,MALARZ,RYSOWNIK

Było to pisane w epoce, gdy nie znano jeszcze ter­minu i funkcji nowoczesnego reportażu. Literaturę faktu uprawiali pamiętnikarze, podróżnicy, autorzy li­stów. Kiedy czyta się dziś relacje Bukara, Dembow­skiego, Deotymy i wielu innych, wraca tamta War­szawa w całej swej plastyce. Można tylko żałować, że ich słów nie wspierało dokumentalne zdjęcie — sztu­kę fotograficzną i filmową wymyślono wszak dopiero na progu naszego stulecia. Także na początku XX wieku życie wymyśliło An­toniego Uniechowskiego, artystę-malarza, rysownika, historyka sztuki, który wkrótce wpadł na cenny po­mysł ilustrowania spraw, rzeczy i wydarzeń dawno przebrzmiałych. 

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

MIASTO DO ŻYCIA

Miała szczęście Warszawa, że „Tonio” wybrał sobie właśnie to miasto do życia. Tutaj, nad Wisłą, wszedł do galerii najświetniejszych, najbardziej kolorowych typów. Tutaj zajął się też malarskim odtwarzaniem dziejowej panoramy stolicy. Jak Kostrzewski czy póź­niej Zaruba rejestrowali aktualność, tak Uniechowski opisywał przeszłość. „Uniechowski jest dziejów nowo­żytnych archeologiem — zauważył trafnie Adam Mauersberger — przedłuża życie o stulecia. Zatrzy­mywanie przeszłości byłoby żałosnym naśladownic­twem, stąd Uniechowski daje zawsze parodię”. Podobnie chyba jak z międzywojennymi piosenka­mi — „Tango Milonga” lub „Całuję twoją dłoń, ma­dame”; śpiewane na serio, byłyby trudne do zniesie­nia. 

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!