Archive for the My,z Warszawy Category

Z MYSZKĄ

Potraktowane z serdeczną, dobrotliwą ironią, są wzruszającym ukłonem wobec gustów naszych babek, równocześnie zaś podkreśleniem dystansu czasu. Nie wystarczy jednak posiadać wiedzę i talent, aby zilu­strować wygląd ludzi i przedmiotów sprzed stuleci, trzeba mieć jeszcze zdolność oryginalnego ich widze­nia. „Tonio” miał zawsze odwagę „bycia innym”, ignorowania wszelkiej uniformizacji. Bez trudu na­daje własne piętno wszelkim realiom „z myszką”. Nie uprawia profesji naturalistów, nie uznaje pastiszu — jest kompozytorem, tworzącym wariacje na tematy tej lub innej epoki. Antoni Uniechowski rzuca na pa­pier, chwytane przez siebie absolutnym słuchem, echa czasów Sobieskiego, Księstwa Warszawskiego, epoki romantyzmu.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

Z ZAMIŁOWANIA W WARSZAWIE

  1. Tonio” mieszka z wyboru i zamiłowania w War­szawie. Kiedyś — na Krakowskim Przedmieściu 61, teraz — na Wąskim Dunaju 7. Z zamiłowania też gmera w starych varsavianach. Ma do tego miasta stosunek oddanego, choć może nieco nieznośnego ko­chanka. „Tonio” nigdy nie wyrósł z Warszawy (choc na chwilę przeniósł się do Krakowa), to Warszawa z biegiem lat wyrosła z „Tonią”.W tym punkcie kuli ziemskiej nikt nie ma prawa uskarżać się na brak dziejowych atrakcji. Obraz hi­storii tego miasta jest obrazem z kalejdoskopu — za życia jednego pokolenia, jednego człowieka, kilka­krotnie przekształca się oblicze stolicy. 

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

CO NAJMNIEJ CZTERY WARSZAWY

  1. Uniechowski pamięta co najmniej cztery — nie licząc dzisiejszej — Warszawy i potrafi każdą z nich doskonale odmalo­wać. Wspomina Warszawę bez pojazdów mechanicz­nych, z jakimś jednym „samojazdem” i tramwajem konnym. Pamięta windę w „Bristolu”, co to ją facet sznurami ciągnął (ten cudowny zabytek, jeden z ostat­nich antyków warszawskich, niedawno barbarzyńsko odremontowano). Wspomina Warszawę gazowych la­tarń, drewnianych bruków, rozdzwonionych zimą sa­nek. Warszawę, która kończyła się przy Politechnice i placu Unii, i gdzie przy dzisiejszej Rakowieckiej żytko falowało. Tego, który powiada, że „treść czasu, epoki, wy­darzeń była dla mnie zawsze zapisana w zewnętrzności, największe zainteresowanie budziła wizualna strona życia”, pasjonują również losy ludzkie. Opo­wiada o nich barwnie i zawsze z przymrużeniem oka.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

OWOCNA SPÓŁKA

  1. Dzięki owocnej spółce autorskiej ze swą córką Kry­styną wydał te opowieści drukiem  i możemy bez przeszkód poznać pyszną galerię owych osobników „z fiołkiem”, zaludniających gęsto życie artysty.Nie ma co ukrywać, Antoni Uniechowski naobijał się po warszawskim światku, przenikał niepostrzeże­nie ze środowiska cyganerii do warstwy ludowej, przechodził gładko z salonów arystokracji do knajp przedmieścia. Opisuje swój udział w imieninach przy­jaciela młodości: „To było pierwsze w moim życiu pi­jaństwo, kamień węgielny pod kolorowym gmachem alkoholowych poczynań”. Innym razem wyznaje: „Ni­gdy nie czułem wstrętu do alkoholu”. Z wdziękiem niezrównanym wspomina własne przypadki, tak ści­śle splecione z losami kraju.

 

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

WSZYSTKO WYSOKOGATUNKOWE

  1. Wszystko tam było wysokogatunkowe i wysokocennikowe. Rój ugrzecznionych subiektów otoczył ofiarę, pragnąc wmówić mu cokolwiek, a także „cokolwiek” było dla człowieka, któremu wydzielano w domu dwa złote na kawę i papierosy, nieosiągalne. Ruchliwość „Tonią”, bogactwo jego kontaktów, chłonność każdego dobrego żartu, uczulenie na każdą osobliwość, uczyniły go kolekcjonerem anegdoty. Hi­storie kawalarza z kresów, Zalutyńskiego, czy szwa­gra Alfa de Liguori, przekazane nam w książce tan­demu Uniechowskich, można uznać za dowód oczy­wisty, że o wieży z kości słoniowej w tym wypadku mowy nie ma. Ale i losy przedmiotów fascynują artystę. Oto zdej­muje ze ściany malowany na desce renesansowy obrazek, przedstawiający karmiącą Madonnę, wyciąga skądś starą emaliowaną tabakierę. To wszystko, co zdołał zabrać ze sobą, gdy w dzień wybuchu war­szawskiego powstania wsiadał z Krysią do dorożki, by na zawsze opuścić swe mieszkanie na Krakowskim.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

JAK RYBA W WODZIE

  1. Sensacyjne żywoty rzeczy martwych! — Z szafki wyjmuje Uniechowski dwie karafki ze sławnego Urzecza: dom na Krakowskim Przedmieściu runął, War­szawa na dziejową chwilę przestała istnieć, ale szkla­ne cacka z czasów króla Stasia ocalały. Wygrzebał je z popiołów właściciel osobiście. Mają szyjki lekko skrzywione od ognia. Stoją teraz na stole, jakby urą­gając tym, co na byle paczce ze szklankami piszą:ostrożnie, szkło!”.Urokliwa mansarda Antoniego Uniechowskiego na Wąskim Dunaju prezentuje całą kolekcję owych rze­czy o niezwykłym losie. Artysta czuje się wśród tych staroci jak ryba w wodzie — z ipodnieceniem charak­teryzuje niezwykłe cechy poszczególnych ekspona­tów: szpinecik angielski z 1790 roku, stare ryngrafy rycerskie, puzdro podróżne, zegar Abrahama Wilka z 1690 roku, tasak Jana Kazimierza z 1650…

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

W CZASIE OKUPACJI

  • W czasie okupacji leciało się do kawiarni już na dzie­wiątą rano, tak się było wyposzczonym długą godzi­ną policyjną… Pracowałem po wojnie dla Eilego z „Przekroju”, a właściwie to on mnie wziął na wła­sność… Zrozumieć i ukazać jakąś epoikę, to nie znaczy nagromadzić odpowiadające jej rekwizyty — trzeba znaleźć elementy wiodące i dopracować się syntezy… W fin de siecle’u widzę ostatnie znamiona starożyt­ności… Urodził się w Wilnie — jak sam twierdzi — jako słabowite, mało energiczne dziecko. Od czasów pierw­szej wojny stale mieszka w Warszawie. „Uczyłem się fatalnie i dzięki absolutnemu lenistwu czerpa­łem ze szkoły raczej najrozmaitsze wrażenia niż naukę”.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

DO SZUFLADY

  1. Jakoś, widać, przebrnął mistrz przez te rafy, bo oto widzimy go początkowo «ia kursach rysunku w szkole Gersona na Trębackiej, a następnie w klasie profesora Tichego w Akademii Sztuk Pięknych (która zresztą wówczas nie miała jeszcze rangi wyższej uczel­ni) na Powiślu. Ojciec jego był antykwariuszem, zaj­mował się handlem i ekspertyzą dzieł sztuki — to w tajemniczym gabinecie ojcowskim wszedł „Tonio” po raz pierwszy w świat cudów przeszłości, ulegając magii przedmiotów ze starą metryką. Co robił nasz bohater później, aż do lat drugiej wojny? — Bardzo rozmaite rzeczy, był nawet krótko sekretarzem klubu golfowego. Pracował w domu, dla siebie, malując i rysując „do szuflady”.  

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

ZAINTERESOWANIE GRAFIKĄ

  1. Coraz bardziej interesowała go grafika; zbliżył się do grupy Wajwóda i Manteuffla, którzy niekiedy odstępowali mu drobne roboty. Marzył zawsze, by skomponować talię kart; wykonywał tysiące projektów, starając się stwo­rzyć karty prawdziwie polskie — te projekty repro­dukowała w jednym ze swych numerów „Grafika”. Zaczęły wpływać poważniejsze zamówienia: wykonał projekt witrażu dla jednego ze statków oceanicznych oraz projekt chorągwi województw i plakietę na Wy­stawę Nowojorską. Gdy wreszcie coś się zaczęło — wszystko runęło. Nadszedł rok 1939.Czy to, co przestało istnieć, było czymś material­nym, jak żyrandol w moim dziecinnym pokoju, czy iluzyjnym, jak błyski wśród jego kryształów — nie wiem”. Tak powiada w wiele lat później „Tonio”- -poeta, „Tonio”-dziecko, „Tonio”-duchowy somnam- bulik.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!