Archive for the My,z Warszawy Category

PRZENIKLIWOŚĆ I FANTAZJA

  1. Tej jego przenikli­wości i fantazji zawdzięczamy ożywienie ilustracjami wydanych po wojnie książek Słowackiego, Prusa, Voltaire’a, Puszkina. Trafność, z jaką Uniechowski pokazuje nam epi­zody sprzed stu i trzystu lat, każe niekiedy podejrze­wać, że artysta był naocznym tych scen świadkiem. Krótko po wojnie, dla celów jakiejś historycznej wy­stawy, narysował fragment symbolicznego pogrzebu dekabrystów na placu Zamkowym; po latach odbitka fotograficzna tego rysunku krążyła po kraju jako re­produkcja dzieła anonimowego artysty, który manife­stację oglądał na własne oczy.Uniechowski rysuje więc przeważnie to, czego nikt z autopsji pamiętać nie może. 

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

FOTOGRAFIA I FILM

  1. Nie posiadamy takiej twórczej dokumentacji okresu poiwojennego. Fotogra­fia i film zarejestrowały wiele z naszego aktualnego życia, nie dały jednak w rezultacie syntezy wyglądu i atmosfery miasta, nie stanowiły prawie nigdy — wyjąwszy nieliczne mistrzowskie próby — owego tak potrzebnego skrótu myślowego. Uniechowski fascynuje właśnie łatwością takiej skrótowej obserwacji i oceny. Kreska wychodząca spod jego piórka zmierza nieomylnie, może czasem instynktownie, ku istocie rzeczy.W niebanalnych czasach przyszło żyć i pracować Antoniemu Uniechowskiemu. Jego życie stanowi most, którego jeden przyczółek sięgnął roku 1945. W tym miejscu, w tym momencie, zaczęło się dla wszystkich coś całkowicie nowego.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

W NOWYM MIEŚCIE

  1. W zupełnie no­wym mieście (którego początkowo w ogóle nie było) narodziły się nowe problemy. Zmieniły się gwałtow­nie funkcje życiowe i czynności zaiwodowe. System bytowania stał się na pewien czas jaskiniowy, lecz przecież wspaniały i romantyczny równocześnie. Tonio” zamknął definitywnie swój etap cygański, stając się wkrótce powszechnie znanym i szanowa­nym artystą, a także popularnym w całym kraju człowiekiem. Z tego, co charakterystyczne było dla jego środowiska w dawnej małej Warszawie, starał się w tej nowej, coraz większej, ocalić, co się da. Uda­ło mu się na pewno ocalić swoją unikalność.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

O SOBIE I INNYCH

  1. W książce „O sobie i innych” powiedział między innymi: „Ja, jako ten nie bardzo udany mąż, nie ma­jący za wiele do roboty (…)”. To, oczywiście, odnosi się do lat minionych. Ale kompleks ,^niewydarzenia” pozostał — przy zawieraniu powtórnego małżeństwa „Tonio” zapomniał o obrączkach i trzeba było uroczy­stość przekładać. Ten, który tak sprawnie poruszał się w świecie wyobraźni, był zawsze trochę niezdarny w świecie realnym. Swoją piękną opowieść o Alfie de Liguori zakończył bardzo znamiennie — Alf był „(…) bogaty jak Krezus w wartość niewymierną i bo­dajże największą: we własną fantazję . 

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

POD UROKIEM STOLICY

  1. Jest pod urokiem stolicy, ale nie kocha jej ślepo. Widzi krytycznie tę Warszawę dawną, piękną i brud­ną, ruchliwą i hałaśliwą, biedną, lecz rozsnofoowaną. I tę współczesną, która jest dla niego za świeża, za obszerna, nieprzytulna. Ma swoje własne bardzo cie­kawe i nieschematyczne, choć niekiedy dość wątpliwe teorie na temat procesu rozwojowego tego miasta. Twierdzi, że Warszawa jest szlachecka nawet w swej części proletariackiej. Tutaj dopatruje się wielu cech warszawiaków — ich bitności, temperamentu, fanta­zji, niechęci do pracy, nonszalancji, braku dyscypliny społecznej.  No, niech pan spojrzy, czy Warszawa nie jest absolutnie inna niż wszystkie milionowe miasta na świecie? Wiele przyczyn składa się na to: długi cykl katastrof dziejowych, przymusowe kształtowanie cha­rakteru przez kolejnych zaborców, wiele lat niedo­puszczania chłopów do miasta. 

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

GMINNA ATMOSFERA

  • Gminna atmosfera Warszawy jest jedyna w swoim rodzaju. Drobna szla­chta osiedlała się tu nad Wisłą (niektórzy po prostu pozostawali po elekcjach), ludzie łatwiej tu furmanieli niż mieszczanieli. W charakterze ludzkim tkwi do dziś wiele zalet i wad naszej szlachty. To zagadkowe, i nikt chyba tego wyjaśnić nie potrafi, czemu tak łatwo poddawali się magii Warszawy przybysze spod Mysłowic czy Hrubieszowa. Tu nad Wisłą dochodziło przez lata do stopu rozmaitych elementów, ale stop zachowywał ciągle cechy pierwotnego surowca! Uniechowski wygłasza pean pochwalny na cześć warszawskiego folkloru; folkloru żydowskiego, który przeminął bezpowrotnie, a był tak soczystym tema­tem dla artystów; kolorytu przedmieść lumpenprole- tariackich, środowisk zawodowych, knajp i kawiarń stołecznych. 

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

WIZJA ROZWOJU I EWOLUCJI

  1. Ma zatem artysta swoją wizję rozwoju i ewolucji Warszawy. Równocześnie jednak raz po raz staje oniemiały przed gwałtownością przemian. Jego zda­niem styl życia ludzi zmieniał się w ciągu tysiącleci bardzo powolnie, dopiero gdzieś w latach dwudzie­stych naszego wieku nastąpił przełom. „Tonio” wspo­mina, jak kiedyś z ojcem zobaczył w hallu hotelu „Bristol” ogolonego gładko, wbrew panującej wów­czas modzie, mężczyznę. „Tato, co to, wypadeK?” — zapytał przerażony. — „Cicho, to pewnie aktor uspokoił go ojciec. Podobnych zaskoczeń miał później całe mnóstwo, postęp techniczny i zmiana obyczajów zamieszały na dobre w jego poglądach na świat. Tym chętniej wracał do rzeczy ustabilizowanych, raz na zawsze zamkniętych. 

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

Z ŻYCIA TOWARZYSKIEGO STOLICY

  1. Na przykład — do salonu literackiego rodziców Jadwigi Łuszczewskiej (Deotymy). Dzięki Uniechowskiemu możemy poznać coś niecoś z życia towarzy­skiego stolicy połowy XIX stulecia. Pisarka wszystko zanotowała — rysownik w wiele lat później w zapiski tchnął życie. W salonie tym, przy meblach pokrytych czarnym atłasem, stały różne serwantki oraz szafki lustrzane, a w nich pełno brązów, zegarów, drogocennych fra­szek, przeważnie zaś mnóstwo filiżanek, cudownie malowanych, których widokiem dziecięce moje oczy nigdy się dosyć nasycić nie mogły (…). Całą falangą bywają Łubieńscy: Jan, Henryk, generał Tomasz, a zwłaszcza syn jego Leon, ten dyktator pięknego to­warzystwa, o którym matka moja opowiadała, że «kiedy wejdzie do saloinu, to jakby tam wniesiono zapaloną lampę». On to powiedział o domu moich ro­dziców: Ce n’est pas un salon, c’est une institution”.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!

LEW KALTENBERGH

  1. Doktor filozofii, tłumacz, człowiek, który ma sto hobbies i wszystkie traktuje zawodowo, kpiarz, mistyfikator.Skąd to nazwisko? — istnieje kilkanaście wersji pochodzenia K. Najdobrotliwszą wymyślił Roman Nie­wiarowski: Lew jest synem cadyka z Hrubieszowa. W latach wojny K. przebywał na Węgrzech, gdzie niekiedy podawał się za barona i nosił monokl (oraz podarte spodnie).Zresztą nie szczegóły metrykalne są tu najistotniej­sze. Lew Kaltenbergh imponuje przede wszystkim skalą swoich zainteresowań. W epilogu do ‚książki „Ludzie i lata” pisze trochę autoironicznie, że był w życiu poetą i pisarzem (od 1935 r. w Związku Lite­ratów), aktorem, pracownikiem naukowym, wykła­dowcą wyższej uczelni, dziennikarzem, plastykiem (od 1935 r. w Związku Plastyków). Powtarza też za Colas Breugnon swoją dewizę: …„biorę, co się i gdzie się da, i nie myślę dąsać się na żadną zastawioną ucztę”. Powiada o sobie: „Byłem w każdej dziedzinie grafo­manem” i „Mąka jest, ciasto jest — ale wszystko nie dopieczone”.

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!