Witaj!

Witaj na moim serwisie poświęconym mediom i reklamie. Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących funkcjonowania mediów i tworzenia reklamy w Internecie.
Zapraszamy do śledzenia naszego serwisu

Witaj!

Witaj na moim serwisie poświęconym mediom i reklamie. Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących funkcjonowania mediów i tworzenia reklamy w Internecie.
Zapraszamy do śledzenia naszego serwisu

Witaj!

Witaj na moim serwisie poświęconym mediom i reklamie. Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących funkcjonowania mediów i tworzenia reklamy w Internecie.
Zapraszamy do śledzenia naszego serwisu

Witaj!

Witaj na moim serwisie poświęconym mediom i reklamie. Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących funkcjonowania mediów i tworzenia reklamy w Internecie.
Zapraszamy do śledzenia naszego serwisu

Witaj!

Witaj na moim serwisie poświęconym mediom i reklamie. Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących funkcjonowania mediów i tworzenia reklamy w Internecie.
Zapraszamy do śledzenia naszego serwisu

 

WALKA NA SŁOWA

W   je­go wyniku reprodukcja społecznej hierarchii, przywilejów, korzyści może odbywać się w szkole za pośrednictwem nauczy­ciela, przenoszącego książkowe (warsztatowe) rozwiązania do klasy, w której „powinny” się one sprawdzić.Akademicki dyskurs. Wielokulturowa edukacja przybiera tę postać, kiedy intelektualiści angażują się w wielką debatę wokół niej, nie uwzględniając przy tym dotyczących jej procesów spo­łecznej zmiany. Dyskusje, osiąganie jasności myślenia, dzielenie poglądów i koncepcji z pewnością stanowi wartość. Walka na słowa niekoniecznie jednak prowadzi do oczekiwanych prze­kształceń rzeczywistości. Zapaleni w niej entuzjaści czują się uprawomocnieni, przemawiają jak „chodząca sprawiedliwość” tego świata, nie zmieniając go w żaden sposób, w niczym nie poprawiając warunków życia uciskanych jednostek i grup. Sle­eter wyjaśnia to obserwowanym (zbyt) często brakiem połączeń pomiędzy akademickim dyskursem, w którym analizowane są postawy i rozwój sprawności w zakresie wielokulturowego na­uczania, a zorganizowanym ruchem ku społecznej sprawiedli­wości. Kolejna, ostatnia z metafor nawiązuje bezpośrednio do tego wniosku.

RUCH SPOŁECZNY

Jeśli wielokulturowa edukacja postrzegana jest jako ruch lub też w związku z innymi ruchami społecznymi, dys­kusja wokół niej przebiega w oderwaniu od wcześniej wyróżnio­nych podejść – terapii, metodyki nauczania i akademickiego dyskursu. Sleeter osadza pojęcie ruchu społecznego w kontek­stach ideologicznych i politycznych, eksponując relacje władzy, zachodzące wskutek jego narodzin i funkcjonowania. To rodzaj wyzwania podejmowanego przez obejmujących władzę w imie­niu opanowanych. Celem ruchów jest zawsze redystrybucja wła­dzy i środków przez konfrontacje relacji władzy. Dominujący kolektyw oczekuje w nich zdefiniowania wobec mas, skonstru­owania ideologii, w której powstała definicja będzie miała sens, oraz osiągnięcia hegemonii (ideologia porywa ludzi, którzy ak­ceptując ją, działają zgodnie z jej nakazami, rozumiejąc to jako swoje naturalne zachowanie). W społecznych ruchach cel nie jest osiągany wskutek jakiejś określonej zmiany politycznej.

UTRATA CHARAKTERU

  • Cho­dzi tu bardziej o, dokonujące się w związku z jego funkcjonowa­niem, przenoszenie władzy w sferę kontroli decyzji, diagnozy sytuacji i alokacji środków. Ruchy bazują na analizach interesów, ważących się w nierównych relacjach władzy. Konstytuują się poprzez opozycję. Sleeter w związku z tym argumentuje tezę, że wielokulturowa edu­kacja traci obecnie swój wartościowy charakter społecznego ruchu. W największym skrócie można przedstawić jej wywód następująco: ak­tywiści, działacze społeczni, którymi stają się nauczyciele – „czytelnicy” licznych programów, negocjują pomiędzy społecznością, w imię której działają, a utrzymującymi władzę. Jak wskazują na to analizowane do­świadczenia, są bardziej „słuchani” przez tych drugich, przestając być ich oponentami i stając się jedynie nie do końca rzeczywistymi sprzy­mierzeńcami pierwszych. Sprzymierzeniec, który nie stawia oporu nie jest w pełni wartościowy dla reprezentowanej grupy. Związek pomię­dzy działaczami a tymi, w imieniu których działają ma znaczenie kry­tyczne. Kiedy niknie, ruch zanika również.Jednak, jak wykazuje autorka, w nauczycielach poważnie traktują­cych tę metaforę, tkwią potencjalne możliwości korzystnego rozwoju edukacji wielokulturowej.

OCZEKIWANIA NAUCZYCIELA

Po pierwsze, metafora ta sugeruje, że nauczyciel (animator partner­stwa edukacyjnego) rozumie etyczne wyzwania, związane z naucza­niem dzieci innych ludzi i stara się dać im edukację jak najwyższej jakości, ale odpowiednio do ich aspiracji. Oznacza to, że rozpoznaje je, odsłaniając również poszczególne bariery stojące przed uciskanymi, zdominowanymi grupami. Niskie oczekiwania nauczyciela, jego praktyki w zakresie reproduk­cji klasowej są także przykładami barier. Nauczyciel zatem, dokonując takiego rozpoznania, analizuje sam siebie. Znajduje drogi przezwycię­żania przeszkód blokujących osiągnięcia szkolne dzieci z marginalizo­wanych grup i pracuje na zmianę zarówno procesów, jak i struktur które przeszkody te utworzyły.Po drugie, nauczyciel rozumiejący wielokulturową edukację jako ruch społeczny i poważnie go traktujący uczy się pracować w przymie­rzu ze społecznością, z której przychodzą jego uczniowie. W jego pra­cy z klasą oznacza to kształtowanie „pedagogii na bazie zarówno profesjonalnej diagnozy, jak i ustawicznego dialogu z rodzicami i inny­mi członkami lokalnej społeczności”.

DWUCZŁONOWA BAZA

Ta dwuczłonowa baza jest nie­zbędna. Profesjonalne diagnozy mogą być sprzeczne z tymi, które for­mułują marginalizowane grupy.Poza tym, nauczyciel w ten sposób myślący nie „dociąga” rodziciel­skich możliwości do jakiegoś jednolitego standardu, wynikającego z aspiracji oraz środków, jakimi dysponuje lokalna wspólnota. Raczej dostrzega potencjał tkwiący w poszczególnych osobach i grupach i or­ganizuje sieć współpracy, bazując w tym na istniejących już w lokalnej społeczności podstawach.Po trzecie, traktując ten społeczny ruch serio, poprzez stawanie się rzeczywistym sprzymierzeńcem marginalizowanych społeczności, nauczyciel działa, występując za i w imieniu dzieci tych społeczności w szerzej rozumianym życiu obywatelskim. Oznaczać to może wspie­ranie organizacji, społecznych grup wpływu oraz polityków, gwaran­tujących zabezpieczenie potrzeb dzieci oraz całej wspólnoty. Sprzymie­rzeńcy odkrywają istotę najważniejszych jej problemów oraz sposoby ich rozwiązania.

ZESTAWIENIE ELEMENTÓW

Po czwarte, nauczyciel traktujący wielokulturową edukację jako ruch społeczny, uczy dzieci i młodzież politycznego działania, uczy jak występować we własnych interesach i jak ich bronić, zarówno w odnie­sieniu do jednostek, jak marginalizowanych grup.Zestawiając opisane elementy optowanego przez autorkę rozumie­nia edukacji wielokulturowej, skupione w cechach nauczyciela – rze­czywistego sprzymierzeńca swoich uczniów, w odniesieniu do roli i funkcji animatora współpracy środowiskowej, który pracuje w zróżni­cowanym kulturowo, rozwarstwionym i często bardzo podzielonym środowisku, można przedstawić następująco:Animator – sprzymierzeniec negocjuje pomiędzy społecznością, w imieniu której działa, a utrzymującymi władzę. Pozostaje w opozycji wobec władzy.     Stara się przezwyciężać przeszkody blokujące osiągnięcia eduka­cyjne jednostek i grup, odsłaniając je i pracując na zmianę pro­cesów oraz struktur je tworzących.Pracuje w przymierzu ze społecznością, w której działa: niezależ­nie od aspiracji i środków gminy (programy, fundusze) dostrze­ga potencjał tkwiący w poszczególnych osobach i grupach, i organizuje sieć współpracy, bazując w tym na podstawach, ist­niejących już w lokalnej społeczności.

NAUKA POLITYCZNEGO DZIAŁANIA

Uczy politycznego działania, występowania i bronienia inte­resów jednostek i grup w obliczu marginalizacji. Do czasu osią­gnięcia samodzielności przez społeczność, występuje w jej imieniu, biorąc czynny udział w życiu obywatelskim (lokalnie i ponadlokalnie).Odkrywa istotę najważniejszych problemów wspólnoty i wska­zuje drogi ich wspólnego rozwiązania.W ten sposób animator współpracy środowiskowej może realizować swoje najważniejsze zadania, związane z kształtowaniem partnerstwa edukacyjnego. Dosłownie i w przenośni wydeptywać ścieżki, budując więzi pomiędzy jednostkami oraz społecznymi podsystemami rodziny, szkoły i gminy.Opisem tej stylizacji w zakresie zachowań społecznych animatora partnerstwa edukacyjnego kończy się prezentacja pojęcia animacji współpracy środowiskowej. Znaczącym jej uzupełnieniem są teksty, zebrane na dalszych stronach tego opracowania. Wszystkie składają się, jak sądzę, na dość wnikliwy opis tego ciągle nowego, zrodzonego wsku­tek aktualnych uwarunkowań typu animacji, torującego sobie drogę wśród inaczej zorientowanych działań społecznych.

BUDOWANIE PARTNERSKIEGO MODELU

Edukacja kulturalna stanowi dziś jedną z kluczowych kategorii eks­ponowanych w debatach nad współczesnym i przyszłym kształtem na­szej cywilizacji. Przypisuje się jej rangę priorytetową w budowaniu humanistycznego profilu ludzkości na miarę wyzwań nowej epoki.Wartość edukacji kulturalnej – jako szansy odradzania coraz bardziej niszczonej „tkanki ludzkiej” – podkreślana jest w tak ważnych doku­mentach jak m.in. raporty Przyszłość świata, Edukacja dla Europy, Nauczanie i uczenie się – na drodze do uczącego się społeczeństwa, Edukacja. Jest w niej ukryty skarb. Problem ten poruszany jest także naukowej, na konferencjach, w dyskusjach tak na szczeblu centralnym, jak i lokalnym. W ostatnim czasie w naszym kraju sta­nowi aktualny temat w środowiskach nie tylko pedagogów, ale także przedstawicieli innych dyscyplin, pracowników instytucji kultury i oświaty, władz centralnych i samorządów lokalnych.Słyszymy zgodną opinię ekspertów, że dla edukacji kulturalnej alter­natywy dziś nie ma. Jest już nie tylko potrzebą, ale koniecznością. Bez realizacji tego procesu nie zrozumiemy skomplikowanego świata, za­gubimy się w chaosie wartości, nie będziemy umieli żyć w zgodzie z Innym i samym sobą, nie rozszyfrujemy języka mediów. Ulegniemy po­kusie i zniewoleniu, zatracimy cechy ludzkie.

ZGODNE OPINIE EKSPERTÓW

Słyszymy zgodną opinię ekspertów, że dla edukacji kulturalnej alter­natywy dziś nie ma. Jest już nie tylko potrzebą, ale koniecznością. Bez realizacji tego procesu nie zrozumiemy skomplikowanego świata, za­gubimy się w chaosie wartości, nie będziemy umieli żyć w zgodzie z Innym i samym sobą, nie rozszyfrujemy języka mediów. Ulegniemy po­kusie i zniewoleniu, zatracimy cechy ludzkie.Stąd też edukacja kulturalna staje się dziś ważnym społecznym za­mówieniem i jednocześnie wielkim wyzwaniem. Jest obowiązkiem każ­dego z nas, świadomego jej rangi. Ma być procesem permanentnym, wkomponowanym we wszystkie możliwe sformalizowane struktury, a także realizowanym poza nimi. Za jej szczególnie ważne obszary uznaje się obecnie: wychowanie propokojowe, proobywatelskie, edu­kację wielkokulturową i międzykulturową. Problem edukacji międzykulturowej, który jeszcze nie tak dawno wydawał się naszemu społeczeństwu dość obcy i odległy staje się te­raz jednym z najbardziej doniosłych i palących.