Witaj!

Witaj na moim serwisie poświęconym mediom i reklamie. Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących funkcjonowania mediów i tworzenia reklamy w Internecie.
Zapraszamy do śledzenia naszego serwisu

Witaj!

Witaj na moim serwisie poświęconym mediom i reklamie. Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących funkcjonowania mediów i tworzenia reklamy w Internecie.
Zapraszamy do śledzenia naszego serwisu

Witaj!

Witaj na moim serwisie poświęconym mediom i reklamie. Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących funkcjonowania mediów i tworzenia reklamy w Internecie.
Zapraszamy do śledzenia naszego serwisu

Witaj!

Witaj na moim serwisie poświęconym mediom i reklamie. Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących funkcjonowania mediów i tworzenia reklamy w Internecie.
Zapraszamy do śledzenia naszego serwisu

Witaj!

Witaj na moim serwisie poświęconym mediom i reklamie. Znajdziesz tutaj wiele informacji dotyczących funkcjonowania mediów i tworzenia reklamy w Internecie.
Zapraszamy do śledzenia naszego serwisu

 

CZĘSTE AWARIE

Trzeba było pospiesz­nie ewakuować wiele tysięcy ludzi na wyższe pię­tra, gdyż mgła kwasu siarkowego jest cięższa od powietrza. W naszym przemyśle i bez komputerów awarie zdarzają się często. Mimo to nie zachowuje się nie­zbędnych stref ochronnych. Dotyczy to nie tylko starych zakładów, które powstały dawno, a potem były rozbudowywane, ale i nowych, zbudowanych w ostat­nich dziesięcioleciach. Jaskrawym tego przykładem jest huta miedzi w Legnicy, zbudowana pierwotnie na 20 tys. t miedzi, a produkująca obecnie 80 tys. t. Gdy ustala się lokalizację dla danego zakładu, jednym z głównych elementów, które się bierze pod ; uwagę, jest wielkość produkcji i związana z nią ilość zanieczyszczeń pyłowych, gazowych, ciekłych, stałych.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

NIE ZNIEKSZTAŁCONA PRZEZ CZŁOWIEKA RZEŹBA

Nie zniekształcona przez człowieka rze­źba terenu jest bardzo wyraźna, można z niej odczyty­wać ruchy potężnego lodu to sunącego naprzód, piętrzącego moreny czołowe, to zatrzymującego się, cofającego. Rzeki, które rozcinały ten lód lub spod niego wypływały, układały w jego szczelinach z pias­ków i żwirów kemy i ozy — płaskie pagórki i długie strome wały. Amfiteatralne zagłębienia w zboczach wzgórz morenowych — to cyrki lodowcowe, długie wąskie zagłębienia — to wyżłobione lodem rynny, a małe, owalne, zatorfione lodowcowe oczka — to pozo­stałość oderwanych wielkich brył lodu.  Ogromne bogactwo rzeźby terenu uzupełniają tafle kilkudziesięciu jezior rozmaitych wielkości, głębokości i kształtów. Najgłębszym, nie tylko w Polsce, ale w środkowej części Niżu Europejskiego, jest sławne je- tioro Hańcza o powierzchni niewiele ponad 3 km2, głębokości przekraczającej 198 m i brzpgach usłanych głazami.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

FUKIER

Kiedy padały pomniki i płonęły pałace, nie opłaki­wano piwnic z winem. Tylko paru ludzi załkało nad rabunkiem pana Fukierowej piwniczki. Jej wartość — bagatela — dwa miliony przedwojennych złotych! W październiku 1939 roku Niemcy wyczyścili podzie­mia kamienicy przy Rynku Staromiejskim, zabiera­jąc niemal wszystko, opróżniając Piwnicę Hetmańską, w której spoczywało pięć tysięcy butelek, z czego część trzystuletnich!  W wiele lat później, w odbudowanej przepięknie kamienicy Fukiera, odbywała się uroczystość pięć­dziesięciolecia pracy zawodowej ostatniego z rodu. Do sal Stowarzyszenia Historyków Sztuki na piętrze domu przybyło grono znawców win gronowych oraz przyjaciele Henryka Fukiera.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

PIWNICE PEŁNE BECZEK

Zanim stary kiper przemówił, wypito dla nastroju z hektolitr Badasconyj, Dingaca, Tokayu i Samos. Naj­większym powodzeniem cieszyły się trunki węgier­skie, dobrane przez Fukiera i Starostę wedle najlep­szych roczników. „Nullum vinum nisi Hungarienum”! Bawiono się tego wieczora jak za czasów — panie dzieju — Króla Jegomości. Z kamieniczki zniknęła co prawda tablica z napisem „Skład win T. Fukier. Istnieje od 1610 roku”, lecz przecież firma przetrwała. Uspołeczniona, ale pod tą samą nazwą. Jedna z dwóch najstarszych w Europie. Henryk Fukier wspomina, obficie zapijając toka­jem… Przed wojną wisiało na ścianach 125 sztychów starej Warszawy. Piwnice pełne były beczek aż po sklepienie. Przychodzili tu stale: Kasprowicz, Staff, Berent. Przy długim stole robił notatki Żeromski.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

NIEJEDEN SIĘ WAŻYŁ LOS

Ostatni z rodu mówił dumnie: Na tych ławach niejeden raz ważyły się losy Rzeczypospolitej. Toć tutaj, a nie na Woli, obierano królów. Tu zawierano ważkie umowy, dobijano targu, oblewano zgodę, chwytano za szable. Trzy i pół wie­ku, moi panowie!Bachusowi biesiadnicy wznoszą toasty, zachęcają:O rodzinie więcej, o rodzinie!Fuggerowie wywodzą się z Bawarii. W wieku XV byli jednym z najzamożniejszych rodów patrycju- szowskich Europy. W Warszawie osiadła odnoga po Jerzym z Norymbergi. Pradziadowie niejeden za­szczytny urząd piastowali, w roku 1681 Sejm zatwier­dził ich herb. Pisał o Fukierach sam Klonowicz.Henryk Fukier — całkiem siwy, lecz krzepki jesz­cze mężczyzna — zapala się, podkreśla słowa pięknym gestem. Ma się wrażenie, że za moment przywdzieje kontusz.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

JAK SŁOŃCE ZAKLĘTE W SZKLANCE

Wino to słońce zaklęte w szklance!Wino nabiera szkła, kiedy leży! Wino musi trącić stęchłym zapaszkiem. Wino z myszką, palce lizać!Nie pijcie nigdy wermutu i szampana, tych sztucznych lemoniad!Czywiecie, moi panowie, że Polska ma piękne winiarskie tradycje? Jak sięgam pamięcią, mawiano zawsze: „Chcesz się napić dobrego węgierskiego wina, jedź do Polski!”Henryk XII, ostatni z rodu Fukierów, otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Polonia Restituta. Krzyż błyszczy na klapie marynarki jednego z najwybitniej­szych i mielicznych kiperów polskich, przedstawiciela trudnego i rzadkiego zawodu. Fachu, który wymaga długich lat studiów nad winami i wielkiej praktyki piwnicznej .

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

HISZPAŃSCY

Mój Boże, kiedyś losy Rzeczypospolitej ważyły się przy szklanicy wina, później przeszły w ręce tych, którzy chętniej dzierżyli kieliszek z mocniejszym trunkiem.Jednym z piękniejszych pomników na cmentarzu Powązkowskim jest surowy granitowy głaz z napisem:CZŁONEK KOMITETU NARODOWEGO 1861 R.STANISŁAW HISZPAŃSKI SZEWC 1815—1890.  Ktoś z rodziny Hiszpańskich, urażony słówkiem „szewc”, polecił je kiedyś cichaczem wymazać; po­wiało starożytnym Egiptem, gdzie z grobowców wy­dłubywano imiona wrogów, by zniszczyć ich dusze. Stanisław, wnuk Stanisława, kazał „szewca” przywró­cić i głęboko wyryć — ten napis przetrwał do na­szych dni. Do naszych dni przetrwała też pamięć o najświet­niejszej w Warszawie szewskiej firmie. 

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

SZEWC KSIĄŻĄT I MARSZAŁKÓW

Cmentarze, wśród nich Powązkowski, należą na pewno do najbogatszych źródeł historycznych i kultu­ralnych. Ale o rodzinie Hiszpańskich mówią i inne księgi, a także legenda w warszawskim rodzie. Sto lat szycia słynnych z jakości (i ceny) butów nie mogło przeminąć bez echa. Należy wyrazić ubolewanie, że o szewcach Hiszpańskich nie wspomnieli słowem au­torzy Wielkiej Encyklopedii Powszechnej PWN, ogra­niczając się tylko do rekordowo lakonicznej notki o pani Marii Hiszpańskiej-Neumann.Spieszmy wypełnić przykrą lukę.Ostatni sklep Hiszpańskich znajdował się do 1944 roku w miejscu, gdzie teraz istnieje Księgarnia Nau­kowa (Krakowskie Przedmieście 7). Przez blisko czte­ry dziesiątki lat przyciągał oczy przechodniów bru­natny miś z wysokim butem w łapach, zawieszony nad sklepem symbol firmy. Upolowano go w końcu — zniknął wraz z całym miastem.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn

TRZY POKOLENIA

i. Przedtem była Erywańska (obecnie Kredytowa), jeszcze przed­tem — Bielańska 6, a całkiem na początku Długa.Trzy pokolenia i kawałek czwartego pracowały na sławę, która daleko przekroczyła granice Polski.Tuż przed wojną światową w firmie Hiszpańskiego przy Krakowskim zamawiali sobie buty wszyscy moż­ni i zamożni tego kraju: ministrowie z premierem Składkowskim na czele, artyści z Kossakiem i Kie­purą, profesorowie z Askenazym, arystokraci z Radzi­wiłłem, dyplomaci, sportowcy ze Zbyszko Cyganiewiczem (kopyto jego buta miało wielkość małej ko­lebki!). Ale przede wszystkim oficerowie; buty z cho­lewami od Hiszpańskiego noszone były przez najele­gantszych w świecie generałów i oficerów, m.in. mar­szałka Mannerheima, generała Carton de Viarta, ge­nerałów włoskich, niemieckich, francuskich.

Share on FacebookShare on Google+Tweet about this on TwitterShare on LinkedIn