WINCENTY ANDRUSZKIEWICZ

  1. Na Ząbkowską 36 przywieźli węgiel. Przywieźli i zaczęli ważyć. Jak świat światem, warszawski węg­larz nie zhańbił się jeszcze uczciwą wagą. Więc wy­szła przed dom pani Andruszkiewiczowa, usiłowała dopilnować — uśmiechali się węglarze do siebie na boku i mrugali. Ale pojawił się na balkonie sam go­spodarz. Wtedy jeden z drugim zadarł głowę, a któryś zawołał: Felek, kapuj się, to do Marynarza węgieł przy- wieźlim!I już nie trzeba było pilnować. Pan Wincenty Andruszkiewicz pokiwał im głową, że niby wierzy, że mu krzywdy nie zrobią, a oni targali kosze uczci­wie i bez boków. Tylko przed balkonem przemykali się chyłkiem, zerkając strachliwie w górę. Czynili to jednak bez dwuznacznych zamiarów, z czystej jeno bojaźni, że się im wielki ciężar zwali na łeb

Witam na moim blogu! Nazywam się Antoni Kowalski na co dzień jestem fotografem i pracuje jednej z dużych krajowych gazet. Świat mediów znam od podszewki, a pisanie bloga to moje dodatkowe zajęcie. Mam nadzieję, że podobają Ci się treści jakie tutaj zamieszczam! Zachęcam do pozostawienia swojej opinii w komentarzach!
You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.